20 lipca, rano przyjechała Iza z Karolem. Najpierw nagrywaliśmy wspólnie tajemniczy projekt na sobotę, a potem rozdzieliliśmy się i wyruszyliśmy na wieczór panieński i kawalerski. Wieczór był raczej spokojny, ale Iza nie wiedziała co dla niej szykujemy, więc była miło zaskoczona. Zaczęliśmy od mini podchodów. Kiedy zebrałyśmy ekipę, przyszedł czas na godzinny rejs po Wiśle, który do ostatniej chwili trzymałyśmy w tajemnicy. Po rejsie wizyta w Słodkim Bzie, czyli kawiarni w której można zjeść pyszne, wegańskie, bezcukrowe ciasta. Tam przeprowadziłyśmy mały quiz, wręczyłyśmy Izie bon do Esotiq i chillowałyśmy :)
Ciastek ze spojrzeniem pt. 'Tylko nie włączaj odkurzacza, PLSSSS"
Czas na rejs, na który ledwo zdążyłyśmy. Statek już prawie odpływa, my dopiero biegniemy, mylimy wejścia i prędko wbiegamy na pokład. Taka filmowa scena :)
Mały krok dla ludzkości, wielki krok dla Izy.
Bardzo lubię ten portret. A niżej deszcz, który padał akurat podczas rejsu.
Kiedy wyszłyśmy ze statku, wróciło słońce.
Tymczasem pozostały 4 dni, więc biorę się do pracy! Będę robiła film ślubny, a na dysku poprzednie materiały czekają niecierpliwie na montaż. Nie chcę później utonąć w natłoku zadań do zrobienia, bez możliwości zabrania się za kolejne projekty.
Mam też wiele poslotowych przemyśleń dotyczących mojego życia i codziennego funkcjonowania. O tym napiszę innym razem, a teraz tak ogólnie. Chcę wrócić do prostoty w życiu. Wiem już jak smakuje i ile dobra wnosi. Pokładam dużo nadziei w najbliższej połowie roku. Czeka mnie kawał pracy do wykonania, a fakt, że to będzie trudne napawa mnie dziwną radością. Widzę wartość w tym, co nie przychodzi nam lekko. Pół roku. Wrócić do prostoty to tylko jedno z założeń. Razem ze znajomymi podjeliśmy się też pewnego wyzwania - przeczytać całą Biblię. To daje średnio 6 rozdziałów każdego dnia. Co więcej? Jeszcze napiszę.
Czuję, jak powoli regeneruje się funkcja radość i ekscytacja w moim życiu.
Nie ścigaj się z czasem w tym czytaniu Biblii. Tu nie chodzi o to, by przeczytać książkę, ani tym bardziej o to, by przeczytać ją JAK zwykłą książkę. Życzę fascynującej przygody w odkrywaniu Pisma. :)
OdpowiedzUsuńDzięki :) Ogólnie czytałam już Biblię kilkukrotnie, za wyjątkiem poszczególnych ksiąg. W tym momencie chodzi mi szczególnie o stworzenie przestrzeni w codzienności, taki powrót do skupienia na priorytetach. Nie czytanie, żeby jak najwięcej przeczytać, tylko gospodarowanie swoim czasem tak, żeby z uwagą słuchać Boga.
UsuńA to zupełnie inna sprawa, w takim razie nie mam nic do powiedzenia jak tylko życzyć żeby Ci się udało ten projekt zrealizować. :)
UsuńPomyślności!