sobota, 1 czerwca 2019

Jest dobrze.

Już połowa roku za nami. Bardzo szybko mi zleciała. Cieszę się, że ruszyłam z yt, choć to dla mnie ogromna walka. Mam w sobie pokłady perfekcjonizmu, które często blokują moje działania, jedną rzecz robię tysiąc razy i rezultat i tak nie jest dla mnie dość dobry. Dlatego nie zliczę ile razy od początku roku blokowałam i odblokowywałam swoje filmy. Ja jednak zdecydowałam wygrać tę walkę. Nie dam się osądom i potworom mojej głowy. Mam mnóstwo wspaniałych, pięknych pomysłów. Mogłabym realizować codziennie piękny film, gdyby doba była wystarczająca. Wierzę, że w końcu ruszę to dalej.


Miałam ostatnio dziwne stany. Kuba twierdzi, że to przez złamane słowo, które dałam samej sobie. Ja twierdzę, że to nie było złamane słowo, jednak nie ulega dla mnie wątpliwości, że widzę związek dziwnych stanów, wewnętrznych osądów, brak nowych filmów ze źle zagospodarowanym czasem i roztrzepanymi priorytetami.

Priorytety. Bóg.
Chcę być blisko Boga. Każdy krok oddalenia jest dla mnie jak rana, którą sama sobie zadaję. Którą zadaję Jemu. Miłość i relacja to praca. Nic nie robiąc, nie dbając o to, nie zabiegając nie mogę przyjąć, że będzie dobrze. Mój plan jest konkretny. Swoją drogą ruszamy z Kubą z blogiem. Już nie tylko mój blog, choć przeniosę niektóre teksty. Będziemy pisać razem. O Bogu, o małżeństwie i prostocie.


Slot.
Nie mam pojęcia ile dni zostało, ale bardzo się cieszę. Na tyle, na ile w tym momencie potrafię, bo ostatnio zepsuła mi się funkcja 'radość i ekscytacja'. A więc przestałam odliczać dni, ale  został miesiąc. Same będą się odliczać. Do tego czasu chcę zrobić duchowy serwis. Radość i ekscytacja mają wrócić. Z nawiązką, a co.

PracaTemat wraca. Jestem nieogarnięta w biznesowych sprawach, na szczęście Kuba się zaangażował i odbudował trochę mojej utraconej motywacji. Gdybym mogła w jakiś sposób wyrazić mój żal źle wykorzystanych godzin, które zamieniły się w lata. Ale niestety, tego żalu nie da się opisać. Jedyne co mogę zrobić, to zacząć działać bezzwłocznie. Nie tylko w aspekcie biznesu. Nie ważne ile przegranych za mną - zamierzam wygrać.


Miłość do ludzi.
Ciężki to dla mnie temat. Jak mogę okazywać ludziom miłość? Dbać o nich? Jak mam wyjść z mojego introwertycznego, trochę zamkniętego światka? Mam 22, prawie 23 ylata i nie potrafię z ludźmi rozmawiać. Nie lubię tego robić, kiedy nie muszę. Chyba, że przez listy lub maile. Kiedyś wymieniałam wiele listów. Czytam je do dzisiaj i wciąż czuję piękną więź z ludźmi od listów. A teraz czuję się trochę samotna, choć wiele ludzi jest wokół mnie, ciężko mi zdobyć się na wyjście do nich. Dlatego jestem i zawsze byłam samotnikiem. Bo nie wiem jak wyjść do ludzi, albo czuję przed tym ogromny opór. A kiedy już pojawia się chęć wejścia w relację (niezwykle rzadko) to jest to traf w 10. Dobrze, że Kuba też jest samotnikiem i dzięki Boże za internet! :)
Boję się ludzi oswajać, bo nie wiem jak im wyjaśnić mój sposób funkcjonowania. Za najbliższych mi (poza Kubą) uważam ludzi, z którymi nie trzymam kontaktu na co dzień. Kontakt raz na parę miesięcy i wtedy czuję, że to ma smak. Rozpisałam się, ale wciąż nie mam odpowiedzi na swoje pytania. Zastanawiam się czy jest jakiś sposób stworzony specjalnie dla mnie, przez który mam ludziom okazywać miłość i troskę. Może właśnie listy, a ja za dużo kombinuję i za dużo siebie osądzam?

Teraz.
Teraz jadę pociągiem do miasta moich codziennych marzeń. Teraz myślę nad tym, gdzie za chwilę pójdę i co zjem. Mapa kawiarni jest moja, wiadomo. Teraz jest dobrze i spokojnie. Kocham fakt, że choć cały dzień pracy przede mną, ja czuję się jakbym jechała na wakacje. Coś zupełnie innego niż pół roku wcześniej. Teraz jest dobrze. Dziękuję Ci Boże!
Niezły prezent, jadę w piękne miejsce, robić piękne rzeczy, które mogłabym robić za darmo - a jeszcze mi za to płacą :)





5 komentarzy:

  1. Nieszczęsny perfekcjonizm i mi nie jest obcy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że przyjdzie dzień w którym obie nauczymy się z nim wygrywać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój kanał na yt to chyba najbardziej pokręcony twór w całym internecie. Treści materiałów aż krzyczą o profesjonalizm, a tego wciąż brak i nadrabiam to muzyczką w tle.
    Nie mam odpowiedniego programu do montowania, więc filmy wklejam po prostu w oryginale, nagrywane z roztrzęsionej ręki. Zresztą sama widziałaś.

    Sama u siebie czasem widzę konsekwencje roztrzepanych priorytetów. Jeśli one są rozbite, to ja również. Jak nieścięte jajo na patelni.
    Złamane słowo dane kiedyś samej sobie doskwiera mi po dziś dzień i wiem, że nic z tym nie mogę zrobić. A chciałabym. Ale to już inna półka wewnętrznych problemów.

    Widzę, że czytam blog świadomej Chrześcijanki. :)
    Duchowy serwis planuję na najbliższy czas u siebie. Bardzo fajnie to nazwałaś, tak nawiasem mówiąc.

    Introwertyzm sprawił, że odnalazłam się za granicą. Ale nie wiem czy to faktycznie wyszło mi na korzyść. Powinnam raczej wyjść do ludzi, integrować się, znaleźć sobie znajomych, a ja tymczasem skrywam się i udaję pustelnika. Niemniej, introwertyzm wbudowany w mój twardy dysk, sprawia, że komputer mi się nie przegrzewa.
    Dawniej nauczyłam się przebywać między ludźmi i rozmawiać. Potrafię nawet wykrzesać z siebie coś więcej i być w centrum uwagi, ale tylko na chwilę. Szybko się tym stanem męczę. Wolę zdecydowanie ciszę. Ale to przez poprzednią pracę tak miałam oraz hobby, które też wymagało ode mnie zintegrowania z konkretną grupą. Przez lata nauczyli mnie wiele w relacjach.
    Też wolę z ludźmi pisać niż rozmawiać. A ponad wszystkie inne formy nie znoszę rozmów przez telefon. I tak jest nie tylko dlatego, że po prostu lubię pisać. Listy wymieniałam kiedyś z moimi korespondentami odręcznie pisane. To był piękny czas. Mam nadzieję do tego wkrótce wrócić.
    Mój mąż też jest samotnikiem. Gdyby było inaczej, nie wytrzymałabym z nim. ;)
    Kochać ludzi jest ciężko, zwłaszcza jeśli są dla Ciebie dwulicowi. Mam taki przypadek w życiu i kochać ich muszę, a wymuszona miłość to przecież żadna miłość. Starałam się, potem przestałam. To bardzo trudne, zwłaszcza, że nie mogę tak po prostu "otrzepać sandałów" i wyjść, a są takie momenty, że bardzo bym tego chciała.

    Pozdrawiam Cię. I nie osądzaj się, po prostu pracuj nad najpiękniejszą relacją spoza tego świata, a reszta wtedy się ułoży. Jestem tego pewna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Ci za ten komentarz!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też jestem introwertyczką i zdecydowanie wolę pisać niż rozmawiać twarzą w twarz. Ciężko mi na żywo funkcjonować wokół ludzi i czasami mam wrażenie, że innym może się wydawać, że gram niedostępna, ale na szczęście po jakimś czasie widzę, że ludzie akceptują mój styl bycia. Próbuje bardziej się otwierać, ale niestety wciąż mam z tym trudności i zdecydowanie wolę znane grono niż nowe osoby. Często mam wrażenie, że ludzie wysysają ze mnie energie i całe szczęście do collegu mam tylko 15 min więc na obiadowych przerwach mogę iść do domu i naładować swoje akumatorki, bo ciążko byłoby mi wytrzymać długi czas w zatloczonych miejscach. Myślę, że jeszcze większą trudność sprawiają dla mnie rozmowy telefoniczne, zawsze jest to dla mnie stres odebrać telefon szczególnie z nieznanego mi numeru i często po prostu sie poddaje i czekam aż przestanie dzwonic.

    Wspaniale, że masz swój kanal i chcesz do rozwijać, idę zobaczyć co tam u Ciebie i chętnie zostanę na dłużej :)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia we wszystkim czym się zajmujesz.

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń

23929