środa, 22 lipca 2026

Małe - wielkie sprawy

 

Za spokojną noc i za piękne światło wpadające do jadalni, kiedy usiedliśmy razem do śniadania.

Za cudownie pachnący bukiet z polnych kwiatów.

Za maluszka błogo śpiącego przy piersi.

Za kochający głos babci, która dzwoni na małe pogaduchy.

Za nowe sezony.

Za przyjaciół i TEN dom.

Za lato.

Za ten moment w ciągu dnia, który wpływa na moje serce i na moje wszystko.

Dziękuję Tato!








czwartek, 27 czerwca 2024

Update życiowy i ogród wróżkowy

Czerwcowy wieczór. Mokre włosy. Miauczący kot. Brzuch na lekkiej napince ze stresu i ekscytacji. Z ekscytacji, bo robię to, co chciałam zrobić już tyle czasu. Stresu - bo dzidziuś może obudzić się anytime. Dzidziuś też już nie taki dzidziuś! Za moment skończy 1,5 roku. Coraz lepiej wcina, kilka dni temu postawił pierwsze pewne kroki (a i tak wybiera kolanka jako główny sposób poruszania się).

Jestem tak szczęśliwa, że piszę! Tak szczęśliwa ilekroć mogę robić coś, tworzyć coś, co tworzy mnie. Teoretycznie mogę to robić codziennie. Po troszeczku, ale codziennie. W praktyce w minionych tygodniach nieźle się zaplątałam. W dużym skrócie... cukier, kofeina i scrollowanie znowu przekroczyły granicę rozsądku. Powiedzmy, że bycie mamą niesie ze sobą różne wyzwania ;p a z moją wrażliwością te wyzwania nabierają na intensywności. Dzięki Bogu od kilku dni staję na nogi. Powoli, ale podnoszę się.

...Dzięki Bogu. Tylko dzięki Niemu. Abba! Jesteś dla mnie tak dobry! Straciłam do siebie cierpliwość już milion razy, a Ty zawsze wyciągasz dłoń. Nigdy mnie nie odrzuciłeś i nigdy nie zawiodłeś.

Czas na garstkę zdjęć, pocztówki z codzienności...



Część mojej kolekcji bolesławieckiej ceramiki. Zaczęłam zbierać na początku roku, jako antidotum na częste kupowanie nowych kubków, gdzie każdy był z "innej parafii" oraz jako nagrodę/zachętę do gotowania. Z ciągłego kupowania notesów wyleczyłam się kupując raz do roku jeden notes dobrej jakości. Już 4 lata za mną i mogę potwierdzić, że działa. Myślę, że i w tym przypadku wyjdzie mi to na dobre.


Poniżej moje sposoby na self care... 
Sok z cytrusów po dłuższym okresie niezdrowego jedzenia i czuję,
jakbym po odcince znowu była podłączona do prądu :D
Kolejny punkt to woda - uwielbiam pływać, uwielbiam brać kąpiele.
W tym roku bywam też na siłowni :) Na razie tylko biegam, ale
wzrasta we mnie chęć do rozpoczęcia przygody z ciężarami.



Sałatka makaronowa to złoto <3 tutaj kolorowy makaron z biedry, rukola, pomidory, rzodkiewka, czerwona cebula, ser sałatkowy, prażony słonecznik i olej z wiesiołka.
Jest też skromny obrazek/plakacik na lato - ukulele i matcha z lodem :D



Kolejny plakacik i budowla Kuby. Już dawno chciałam zaprosić do naszej przestrzeni jakiś motyw z Władcy Pierścieni :D Mam nadzieję, że jakiś pozytywny akcent też się znajdzie :D

W ciągu minionego tygodnia ze trzy razy (z różnych źródeł) przyszła do mnie metoda na ogarnianie życia w trudniejszym sezonie. Polega na codziennym zaopiekowaniu się czterema aspektami. Codziennie coś dla ciała (jakieś zdrowe jedzonko/ trening), coś dla umysłu (np. journaling, tworzenie), coś dla ducha (modlitwa, czytanie Biblii) oraz coś, co zbuduje moje poczucie skuteczności/sprawczości (np. jakiś drobny cel). To mają być proste rzeczy, łatwe do wykonania. Chętnie sprawdzę na sobie skuteczność :D


Dzisiejsza randka z Jezusem <3
Jak ja tego potrzebowałam!



 

"Taki mały Ty, taka duża ja" oraz nowa odsłona przedpokoju - ciemna, oliwkowa zieleń.
W ogóle naszło mnie ostatnio na różne zmiany w mieszkaniu, ale o tym innym razem.


A tutaj proces powstawania mojej pracy konkursowej, czyli ogrodu wróżek :)
Wykorzystałam każdą wolną chwilę na dzień przed terminem oddania prac i choć nie jest to projekt idealny (pierwszy raz i ograniczone możliwości czasowe)
to myślę, że wyszło całkiem uroczo :)



Lunka w okienku prosi o lajki pod moją pracą - w ten sposób będzie wyłoniony zwycięzca!

To już wszystko na dzisiaj! Dzidziuś przerwał mi tylko raz :D
Spróbuję podjąć wyzwanie i opublikować kolejny wpis za tydzień, w czwartek :)

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Sztuka zachwytu

 

Sztuka zachwytu.
Tu, gdzie jesteś.
Z tym, co masz.
Pomimo wszelkich okoliczności.

Nie wymaga od Ciebie niczego wielkiego,
 jedynie otwartych oczu i odrobiny wdzięczności 💫

"Zawsze się radujcie. Nieustannie się módlcie. Za wszystko dziękujcie.
Taka jest bowiem wola Boga w Chrystusie Jezusie względem was."
1 Tesaloniczan 5:16-18

wtorek, 2 kwietnia 2024

W Ramionach Ojca


Nie chcę już dłużej tworzyć o sobie i dla siebie...
Nie chcę już dłużej budować własnego królestwa i własnego ego...
Nie chcę już dłużej milczeć o Tym, który JEST i Kocha tak, że nie pojmuję!!

Jestem Jego, należę do Niego i wszystko co robię, kim jestem - niech będzie o Nim,
dla Niego i przez Niego. Bez względu na koszty... choć wiem czego mogę się spodziewać. Uprzedził nas. A jednak nie muszę się bać! 

Zmieniłam adres zamieszkania..od teraz tylko Ramiona Ojca. To tu odpoczywam.
Choć przez tyle lat wciąż uciekałam... jak niesforna owca w poszukiwaniu własnych dróg. A przecież te Jego są wypróbowane od wieków! Nie mieszczę w sobie wdzięczności, za to,
że zawsze sprowadzasz mnie do domu, mój Dobry Pasterzu! Nie wypuszczaj mnie,
nie chcę już własnych dróg, nigdy nigdy! 

Psalm 86:11-13
Naucz mnie, PANIE, twojej drogi, abym chodził w twojej prawdzie; nakłoń moje serce ku bojaźni twego imienia. Będę cię chwalił, Panie, mój Boże, z całego serca i będę wielbił twoje imię na wieki; Bo wielkie jest twoje miłosierdzie dla mnie; ty ocaliłeś moją duszę z najgłębszego piekła.

















poniedziałek, 31 lipca 2023

Nowy świat

Witam po długiej przerwie!
Od długiego czasu zbierałam się, by posprzątać pajęczyny, które zawisły na blogu.
Często o nim myślę, okazjonalnie zaglądałam. To w końcu mój mały dziennik internetowy.

Zdecydowanie częściej piszę w tym analogowym. Jest coś magnetyzującego w pisaniu odręcznym. Szum stalówki płynącej po papierze jest nie do zastąpienia. Forma wpisów jednak pozostaje zbliżona. Spontaniczne myśli, bez ładu i składu (zazwyczaj). Nie wiem, co czeka za rogiem kolejnego akapitu. 

Pisanie jest dla mnie formą sztuki. Małym hobby, sprawiającym niezwykłą przyjemność. Lubię się w nią zanurzać powoli, smakować każde zdanie. Niestety stety, w moim nowym świecie nie mogę pisać kiedy chcę i ile chcę. Czas bardziej ograniczony, na koniec dnia sił jakby mniej, więc muszę wyznaczać priorytety. Na tej liście blog zawsze będzie niżej niż dziennik, ale za to wyżej niż ...instagram. A uświadomiłam to sobie szczególnie podczas minionych dni...



Ostatnie dni lipca spędziliśmy rodzinnie, na wsi. Uwielbiam ten czas. 
Moje serce absolutnie rwie się do życia poza miastem. 
Ilekroć przychodzi dzień powrotu do Warszawy dopada mnie pewna melancholia.
Mam w sobie głód takiego życia i chcę wierzyć, że Bóg ma to w swoich planach dla nas. Mam nadzieję, że kiedyś otworzy nam te drzwi. Na ten moment jednak jesteśmy w Warszawie i pozostaje mi czerpać ile się da z naszych krótkich wyjazdów w rodzinne strony.

Ostatnio mój mąż eksploruje świat elektronicznego minimalizmu. Przerobił stary telefon na dumb phone - telefon z podstawowymi funkcjami, bez dostępu do przeglądarki czy aparatu. Tylko to, co niezbędne. Bardzo mnie to inspiruje i wkrótce chciałabym wykonać podobny krok, ale na początek postanowiłam spędzić nasz mały urlop bez social mediów. Wylogowałam się z instagrama i bardzo ograniczyłam korzystanie z komunikatorów. Dałam sobie przestrzeń na przemyślenie swojej obecności w świecie kolorowych kwadratów i znowu dochodzę do wniosku, że instagram jest super...
ale jedynie jako dodatek. Jako wisienka na torcie. 

Blog jest dla mnie o stokroć bardziej atrakcyjnym miejscem do wylewania swoich myśli.
Tu czuję się swobodniej, pełniej. Zrzucam wszelką presję i po prostu jestem. 
Sama też uwielbiam czytać przemyślenia innych ludzi, a instagram wymusza spłycenie formy. Blogi są dla mnie bardziej autentyczne i życiowe, po prostu. 


Mam ochotę napisać jeszcze tak wiele, ale już za moment północ, a nasz syn potrzebuje
w miarę wypoczętej mamy :D Także ucinam tutaj, pędzę się ogarnąć i spać.
Moją sierpniową intencją jest w miarę regularna obecność tutaj ❤

Jeśli ktoś tu jeszcze jest, dajcie proszę znać!
Z przyjemnością poznam też więcej blogów 😊

Pozdrawiam cieplutko,
Jagoda


czwartek, 15 czerwca 2023

Naucz nas liczyć dni nasze...

 

"Naucz nas liczyć nasze dni, abyśmy przywiedli serce do mądrości" - Psalm 90:12 Modlę się czasami tymi słowami i widzę, jak Bóg używa mojego mamobycia, żeby pokazać mi zupełnie nową perspektywę na czas. Bardzo cenny i bardzo ograniczony.
*
Jedną z rzeczy, które najbardziej doceniam w macierzyństwie, jest to, że mam o wiele mniej czasu wolnego. Brzmi przewrotnie, ale odnalazłam w tym wielką wartość. Rzeczy, które dotychczas mogłam robić tak długo jak tylko miałam ochotę, dziś muszę planować i umieszczać w konkretnych blokach czasowych. Być bardzo intencjonalna w tym, co robię. Dotyczy to tych najmniejszych rzeczy, jak codzienne obowiązki i odpoczynek, ale też tych dużych jak większe plany i ambicje, dotąd nierealizowane, albo posuwane do przodu ślimaczym tempem (bo przecież mam czas).
No więc dziś, gdy go nie mam, paradoksalnie robię więcej niż w poprzednich latach.
*
Kiedyś ciągle wpadałam w pułapkę nieograniczonego czasu. "Później się tym zajmę", "jutro też jest dzień". Dziś, jeśli naprawdę chcę realizować jakiekolwiek cele i to, na czym mi zależy, to wiem, że muszę wpisywać je w kalendarz. Konkretyzować i działać.
*
Uwielbiam to, jak Bóg zaplanował rolę mamy. Można pomyśleć, że to jedna z najzwyczajniejszych ról, ale pod pokrywą tej zwyczajności kryją się niezwykłe możliwości rozwoju. Będę wychowywać małego człowieka i sama jestem wychowywana jako człowiek, w tak wielu aspektach. Oczywiście jeśli tylko zechcę się temu wychowywaniu poddać.
*
I jeszcze jedno! Dawniej, próbując osiągać swoje cele, kiedy tylko zaczynało robić się zbyt niewygodnie, odpuszczałam. Jako mama zyskałam dodatkowy motor napędowy — wielką miłość do tego małego człowieka, którego chcę wyposażyć we wszystko, co najlepsze i zainspirować do pięknego, świadomego życia.



piątek, 12 maja 2023

Kilka myśli o początkach macierzyństwa



Czas na jedną z najwspanialszych życiowych aktualizacji.
Zostałam mamą!

Po ponad 100 dniach eksplorowania najnowszej roli w moim życiu przyszedł czas,
by napisać o tym kilka słów. Takie mały pamiętnik z pierwszego etapu mamobycia 

1.
Pierwsze dwa tygodnie z naszym synem były najbardziej abstrakcyjnym i jednocześnie najpiękniejszym czasem w naszym życiu. Poczucie pełni uderzyło jak nigdy wcześniej.

2.
Przez całą ciążę obawiałam się depresji poporodowej,
ale nikt mnie nie przygotował na poporodowy haj! Prawdę mówiąc, nie wiem czy istnieje takie określenie, ale całkiem trafnie opisuje początek mojego połogu. To uczucie, kiedy masz milion pomysłów i wewnętrznej energii, ale zmęczone ciało zwyczajnie nie nadąża i wlecze się z tyłu. Praktycznie nie spałam (choć mogłam, bo trafił nam się niezły śpioch). Zamiast tego pisałam w dzienniku jak szalona, robiłam i obrabiałam zdjęcia, robiłam i montowałam filmy. Zdarzało mi się zaczynać dzień... o 3 nad ranem. Jak i dlaczego? Pojęcia nie mam. Również jak to możliwe, że mogłam przy tym normalnie funkcjonować.

3. 
Nie wiedziałam, że można czuć się tak szczęśliwą!

4.
W kwestii codziennego życia - zmieniło się wszystko, a jednocześnie wszystko jest po staremu. Wciąż robimy to samo co wcześniej, zmieniła się jednak skala. Dalej mogę chodzić do kina, kawiarni czy na basen, brać długie kąpiele i spędzać dni z przyjaciółmi. Po prostu teraz muszę uwzględniać w tym wszystkim małego człowieka i więcej mojego zmęczenia, ale generalnie do ogarnięcia - podobno prawdziwa zabawa zaczyna się przy drugim dziecku ;)

5.
Baby brain is a real thing, w moim przypadku szczególnie w połogu.
Błędy ortograficzne ciężkiego kalibru czy kompletna nieumiejętność sklejenia zdania.
Nie wspominając o tych wszystkich dziwacznych emocjach. Momentami naprawdę
czułam się jak niemowlę, które potrzebuje opieki dorosłego.

6.
Koty (w moim odczuciu) dają niezły pogląd na to, jak może wyglądać życie z maleńkim człowiekiem. Planowanie wyjazdów, sprzątanie kuwet, pielęgnacja, wizyty u weterynarzy,
znoszenie humorków i cała ta troska o maleńkie życie. Cytując klasyka, całkiem niezły z nich "cień rzeczy przyszłych" :)

7.
Organizacja siłą rzeczy wbija na kolejny level.
Układanie całej codzienności na nowo, testowanie różnych rozwiązań, modyfikacja rutyn. Bywa ciężko, ale kiedy patrzę na sytuację z szerszej perspektywy - fantastycznie, że jestem dociśnięta do ściany ze swoim czasem, bo uczę się robić rzeczy szybciej i skuteczniej. Dziecko, paradoksalnie, pomaga mi odkupywać czas.

8.
Priorytety. Cała lista leci na nowo. Przyszedł czas, kiedy poporodowy haj opadł i jego miejsce zastąpiło zwyczajne zmęczenie. Wtedy nie ma sentymentów, zostaje tylko to, co naprawdę ma znaczenie. Nie zrobię przecież wszystkiego choćbym bardzo chciała, a więc sztuka wyboru. Bardzo intencjonalne życie.

9.
Małżeństwo przechodzi przez sytuację kryzysową.
Niekoniecznie w negatywnym sensie.  Diada zamienia się w triadę, a to generuje wiele różnych tematów do wspólnego przerobienia i nie da się tego zrobić przed dzieckiem, na gruncie teoretycznym.

10. 
Karmienie piersią to całe spektrum emocji i odczuć.
Pierwszy miesiąc był dla mnie bardzo bolesny, trudny i miałam wrażenie, że całe życie obraca się wokół tego jednego tematu. W najgorszych momentach ratowałam się myślą, że w razie czego mleko modyfikowane czeka w szafce (kupiłam przed porodem, w razie czego). Dodawało mi to sił do dalszej walki, bo wiedziałam, że ból w końcu ustanie. Do tego kompresy multi mam, muszle laktacyjne i blog hafija. Dziś jest pięknie i jestem z siebie dumna, bo rozpoczęcie tej przygody wymagało dużej wytrwałości.

11. 
Nie może być myśli o byciu mamą bez punktu o naszym synku :)
Jestem największą fanką tych maleńkich uśmiechów, cudacznych dźwięków i tego, jak trzyma się za sweterek :) Te uśmiechnięte oczka, biegnące w powietrzu nóżki, iskierki w oczach podczas kąpieli. Patrzę na niego i wciąż nie mogę uwierzyć, nowy człowiek to największy cud. 

12.
Niesamowite jest to, że ta najbardziej naturalna, wprost prozaiczna kobieca rola daje tak niesamowicie wielkie możliwości rozwoju, na tak wielu płaszczyznach. Ekscytuje mnie to mocno! 




niedziela, 1 stycznia 2023

Łączna liczba wyświetleń